Małe miasteczko, gdzieś na prowincji… Tylko jeden sklep, dostawy rzadko… Oczekiwanie w kolejce to tutaj swego rodzaju rytuał. Można powiedzieć – jedyna rozrywka.
Dzisiaj szczególnie dużo kupujących. Nad ladą ogromny napis: „Promocja na wychowywacze – siódmy gratis”. Ale kto kupuje siedem wychowywaczy na raz? Jeszcze w takich czasach? Coś kombinują. Receptury zmieniają… Już stoję blisko lady i słyszę taką oto rozmowę:
– Pastę do zębów* i paczkę wychowywacza – to dla syna, bo rady z nim dać sobie nie mogę…
– Pastę polecam tę – mówi sprzedawczyni i podaje kolorową tubkę – ale z tym wychowywaczem… trudna sprawa. Podrożał. Podobno na bazarze można kupić taniej, ale z przemytu. Trzeba uważać. Czasami sypią zwykły proszek do prania i potem jest poważny problem. Niejeden już się spienił.
– Na rynku – wtrąca się starszy pan, czytając napis nad ladą – tylko oszuści sprzedają.
– Ma pan rację – potwierdza kupująca. – Widzę, że jest coraz większy wybór wychowywaczy. Ale kto kupuje siedem? Moim zdaniem kupić trzeba jeden, ale sprawdzony. Na tym – pokazuje palcem – nigdy się jeszcze nie zawiodłam. O, ten z lilijką, harcerski poproszę.
– Na pani ryzyko – komentuje sprzedawczyni – słyszałam, że coś ostatnio pozmieniali w składnikach tego „harcerskiego wychowywacza**” i o wiele mniej go teraz „schodzi”. Podobno zastanawiają się, czy nie sprzedawać go w aptece na recepty, bo jakieś skutki uboczne wywołuje. Sąsiad kupił to synowi i ten po dwóch tygodniach zażywania zaczął ubierać się w takie, wie pani, wojskowe rzeczy i nawet chce jakiś karabin kupić. A inny jego kolega, nie wiem, może za dużo tego brał, opuścił się zupełnie w nauce.
– Niemożliwe. Ja, jak na razie, jestem zadowolona – mówi klientka – starszy syn brał to przez osiem lat i jestem z niego dumna. Teraz pracuje na ważnym stanowisku w jednej z firm i wszyscy mówią, że to dzięki temu środkowi stał się „kimś”. Młodszemu chyba też kupię, chociaż, po tym, co pani mówi, muszę się poważnie zastanowić…

Z definicji wynika, że promocja jest to narzędzie obejmujące różne rodzaje czynności podejmowane przez przedsiębiorstwo w celu poinformowania o cechach merytorycznych produktu i przekonania docelowych nabywców do jego zakupu. A sam produkt to końcowy efekt procesu produkcyjnego przedsiębiorstwa, w postaci wyrobu lub usługi, który może być zaoferowany w celu zaspokojenia potrzeby lub pragnienia. Znaczenie produktu wiąże się nie tylko z jego posiadaniem, lecz także, i przede wszystkim, z możliwością korzystania z usług, wynikających z jego posiadania.

Co więc oferuje harcerstwo? Co jest harcerskim produktem?
Odwaga, uczynność, niepicie i niepalenie, pracowitość, prawdomówność… to cechy wymieniane przez respondentów badań socjologicznych na temat harcerstwa. To tylko cechy naszego „harcerskiego produktu”. W całości zaryzykowałbym nazwać „to” wychowaniem. Czy wychowanie można promować? Raczej nie. Wychowanie powinno mieć w swoich założeniach czynnik autopromocyjny. To rodzice, szkoła, otoczenie ocenia, czy wychowanie harcerskie jest czymś dobrym. O ile producenci pasty do zębów mają mniej problemów z określeniem strategii promocji dla swojego produktu – o tyle ZHP ma utrudnione zadanie.
*) Pasta do zębów cechuje się: skutecznym działaniem, atrakcyjnym opakowaniem, smakiem, kolorem… i wieloma innym cechami. Wystarczy dodać tego i owego, aby nasza tubka stała się bardziej pożądana przez nabywcę. Jak zabraknie paska zielonego w wyciskanej paście – można zastąpić go niebieskim, może niewielu nabywców zauważy. A przy okazji organizujemy promocję, np. 10% gratis, rezygnujemy z opakowania i podnosimy cenę o 30%. Nikt nie zauważy, że za te unowocześnienia sam zapłacił, i do tego z nawiązką. Pełen sukces. Wszyscy szczęśliwi.

**) Harcerski wychowywacz to precyzyjnie skomponowana mikstura składająca się z wielu składników. Jeśli do 40,9 % zawartości odwagi dodamy 32,5 % uczynności, a do tego jeszcze 26,4 % niepicia i niepalenia, szczyptę pracowitości, prawdomówności, opiekuńczości, ofiarności, sumienności, poszanowania przyrody, przebojowości, tolerancji, konserwatyzmu, to otrzymamy harcerstwo widziane oczyma społeczeństwa. Co dzieje się, jeśli akurat panuje deficyt odwagi? Niestety – tutaj nie jest łatwo znaleźć składnik zastępczy – to musi być właśnie odwaga, bo jeśli dodamy czegoś innego, „harcerski produkt wychowawczy” może stać się zupełnie nieharcerski. A to szybko zauważą rodzice (nabywcy), media, społeczeństwo… Jedyną promocją harcerstwa jest dostarczanie dokładnie przyrządzonego produktu i wyzwalanie w nabywcach zadowolenia.
Za skład tego produktu w pełni odpowiadają drużynowi. To oni dobierają proporcje składników. Nauczyli się tego na szkoleniach i doskonale wiedzą, że 40,9 % odwagi to właśnie tyle, żeby opisana na początku pani klientka była przekonana, że to właśnie „harcerski wychowywacz”, a nie co innego chce kupić. I jeśli nie zmieni się proporcja składników, to zadowolonych nabywców będzie coraz więcej.

Zobacz Również

Harcerski Start w Parku Słupna

2017-10-01 18:45:14
oluu

18

[HAL 2017] Obóz harcerski w Kokotku

2017-08-18 15:48:05
oluu

18

#HARCERSKIE LATO

2017-06-26 12:55:39
oluu

18

ZAKOŃCZENIE ROKU HARCERSKIEGO + DOP

2017-06-11 19:47:51
oluu

18